…ale prawda przecież także bywa piękna, jeśli wyrasta ze szczerości, a tej nie brakowała naszej gościni – autorki wystawy „Bezdech”.
Piątkowy (3 X 25) wernisaż białostockiej fotografki Joanny Krukowskiej miał coś z seansu terapeutycznego. Było kameralnie, było o emocjach, raczej tych trudnych, które wszyscy znamy, a które zdarza nam się często wypierać.
– Każde z tych zdjęć jest o jakiejś ciężkiej emocji, dzięki wystawie je przepracowałam, a teraz może to zrobić odbiorca, przepuszczając przez siebie – mówiła autorka.
Atmosfera była niezwykła, pełna skupienia, wzajemnej otwartości i ciekawości – oglądający zadawali pytania i dzieli się refleksjami.
Artystka celuje w fotografię kreacyjną, która w odróżnieniu od reportażowej stawia na koncept i czasem wymyślanie rzeczywistości, lub jej dopowiadanie w zgodzie z własną wizją.
– Nie pociąga mnie idealne piękno, uwielbiam wszystkie blizny, cienie, niedoskonałości, zmarszczki etc. – to jest to, co daje zdjęciom życie – mówiła o swoich zdjęciach.
Kuratorsko wystawę spinała Sylwia Nowakowska. Otworzyły ją dyrektorka SOK-u Barbara Maj i wicedyrektorka Agnieszka Kozakiewicz. Obecna była również burmistrz Sokółki Ewa Kulikowska.
Lubimy wernisaże, można twórczyni zajrzeć głęboko w oczy, zapytać o kuchnię tworzenia i inspiracje.
Joanna Krukowska – fotografka i animatorka kultury, absolwentka dziennikarstwa i kulturoznawstwa. Przez ponad 12 lat związana zawodowo z PIK-iem, obecnie prowadzi własną działalność fotograficzną, koncentrując się na fotografii artystycznej i eventowej. Jako jedna z nielicznych fotografów w regionie zajmuje się fotografią kreacyjną, w tym nurcie zaprezentowała m.in. wystawę „Bezdech” (2023) oraz performance’y „Listopad” (2023-24). Współpracuje z instytucjami kultury, zespołami artystycznymi i kolektywami twórczymi. W 2025 r. założyła fundację Klangor, wspierającą edukację kulturalną i artystyczną, która ma na swoim koncie 1. edycję Okruszki Fest – Nowe Ścieżki Tradycji, sfokusowanego na tym, co lokalne, współczesne i zakorzenione w podlaskiej tradycji.
Fot. Wojciech Panow










