Na finisz działań projektowych /„Działaj Lokalnie”/ kolektywu herstorycznego SOK-u, czyli Sylwii, Anety i Edyty, zaprosiliśmy do Kamienicy Tyzenhauza na wystawę prezentującą nieoczywiste wcielenia warsztatowiczek. SOK niezmiennie pozostaje miejscem przyjaznym dla niesztampowych pomysłów – tu ukłony w kierunku szefowych Barbary Maj i Agnieszki Kozakiewicz i ich otwartych głów.
A jaka była idea wystawy? Zabawa sztuką – coś na kształt żywych obrazów, ale zero AI i sztucznego piękna. Projektowiczki same wybrały obraz i „odtworzyły” go, a w kadrze utrwalił to Wojciech Panow. Po drodze zadziała się magia, bo spotkania projektowe okazały się nie tylko szybkim i niezobowiązującym wypadem do świata malarstwa, ale także podróżą w głąb siebie – to także zasługa warsztatów z coachką Ewą Wierzbicką-Nosal.
I cytat na koniec – „Dziewczyny jak z obrazka” to była też na bank kapitalizacja pozytywnych emocji, w myśl 'instrukcji’ psycholożki Ewy Trzebińskiej:
„Po pierwsze, dostrzegać przyjemne sytuacje. Po drugie, samemu je stwarzać. Po trzecie, gromadzić je, a nawet wyolbrzymiać. Skoro biologia wbudowała nam w głowy mechanizm, który wyolbrzymia zagrożenia, to dla równowagi musimy nauczyć się wyolbrzymiać radości. To się nazywa 'kapitalizacją pozytywnych emocji’”.
Lucyno, Beato, Ewelino, Marzanno, Jolu, Olu, Agnieszko P., Joanno, Olgo i Agnieszko K. – cudownie było się z Wami spotkać, dziękujemy!
Fot. Wojciech Panow

















