Czwartkowy DKF Fantom gościł Krzysztofa Dziermę i jego przyjaciół

20 mar 2026

Wiosna coraz śmielej zagląda w nasze okna (co cieszy). Równie śmiało do Kina Sokół zajrzeli goście (co cieszy jeszcze bardziej). Liczna i niespodziewana (a to miła niespodzianka) reprezentacja, jaka odwiedziła nasze kino to zasługa Krzysztofa Dziermy. Filmowego księdza proboszcza z tetralogii Jacka Bromskiego „U Pana Boga w…”, gościa honorowego, który wpadł do nas z filmem dokumentalnym „Trumna kieszeni nie ma”, pokazującym jego prywatne oblicze. Nie omieszkał przy tym zabrać ze sobą grupy przyjaciół, których również możemy podziwiać na ekranie, czyli Andrzeja Grzybka, Adama Zielenieckiego oraz Jerzego Konstantynowicza. Z racji tak bogatej drużyny starych (myślę, że się nie obrażą) znajomych atmosfera na ostatnim DKF-ie była niemal rodzinna. I dało się to odczuć już na wstępie, gdy dyrektor Sokólskiego Ośrodka Kultury Barbara Maj, wraz ze swoją zastępczynią Agnieszką Kozakiewicz, złożyły życzenia Krystynie Kosterze, prezesce, z okazji imienin, wręczając jej drobny upominek. Po powitaniu publiczności rozpoczął się seans. O ile wszyscy kojarzą Krzysztofa Dziermę jako niestrudzonego proboszcza, trzymającego twardą, a wyrozumiałą ręką powierzoną sobie parafię w Królowym Moście, o tyle jest to człowiek, który kryje w sobie mnóstwo niespodzianek. Człowiek o wielu twarzach, o jakich nie każdy wie. W filmie „Trumna kieszeni nie ma” uchyla nam drzwi do swojego świata. I tak widzimy go jako absolwenta technikum elektrycznego, kompozytora muzyki do wielu spektakli Białostockiego Teatru Lalek, oraz podlaskiego gospodarza, który kosi trawę, gotuje rabarbarowy kompot i kombinuje jak naprawić daszek studni. Reżyserka Lidia Trojanowska pokazuje go w sielskim otoczeniu, w towarzystwie kolegów, w miejscu gdzie czuje się najlepiej. Przetyka to wypowiedziami jego żony, znajomych oraz fragmentami przedstawień z muzyką naszego bohatera. Z dokumentu wyłania się obraz prostego człowieka, który mimo niewątpliwego sukcesu pozostał skromy, a jego największym osiągnięciem jest szczęśliwe życie. To bardzo budujące w świecie, który w pogoni za blichtrem zaczął zjadać własny ogon. Po seansie odbyło się spotkanie, które poprowadził Adam Radziszewski. Choć spotkanie to nieodpowiednie słowo. O wiele bardziej pasuje tu określenie spektakl. Starzy koledzy zrobili na scenie prawdziwe show odgrywając scenki, sypiąc anegdotami, żartując i żywo dyskutując z publicznością. Mogliśmy poznać wiele „smaczków” z życia Krzysztofa Dziermy, dowiedzieć się o zakulisowych sytuacjach na planie „U Pana Boga w…” oraz poznać kilka historii nie pokazanych w filmie. Wszystko to podlane gęstym poczuciem humoru, dzięki któremu salwy śmiechu wybuchały raz po raz. To był udany wieczór. Jeden z najzabawniejszych w DKF-ie. I tak jak wiosenne słońce dodaje nam energii, tak Krzysztof i spółka naładowali nasze baterie do pełna. Liczę na następne takie spotkania.

tekst: Marcin Dębko
fot. Wojciech Panow

Przejdź do treści