DKF wrócił po wakacjach – bo „Takie jest życie”

11 wrz 2026

Rozpoczęliśmy kolejny sezon śmiechu, wzruszeń i refleksji! W czwartkowy wieczór (10.09.26) w kinie „Sokół” prezeska DKF „Fantom” Krystyna Kostera powitała zgromadzoną licznie publiczność. Nie omieszkała przy tym poinformować o planach na najbliższe tygodnie. Po niej głos zabrała Karolina Wierel, która w zajmującej prelekcji wyjaśniła konteksty i ciekawostki obrazu, jaki mieliśmy za chwilę zobaczyć. Czekaliśmy na to dwa miesiące.

Jesienny powrót jest tradycją DKF-u, lecz by poczuć resztki letniego klimatu, i nieco ogrzać serca obejrzeliśmy film „Takie jest życie”, którego akcja rozgrywa się w malowniczej scenerii południowej Sardynii, skąpanej w promieniach włoskiego słońca. To tam sędziwy pasterz Efisio Mulas dostaje hojną propozycję sprzedaży swojej ziemi. Ręce na nią zaciera potężny deweloper, chcący zbudować tam kurort. Lecz mimo coraz wyższych ofert, alternatyw i presji nieugięty staruszek z uporem maniaka odmawia zawarcia transakcji. Nawet, gdy pod jego dom docierają zastępy mieszkańców pobliskiego miasteczka z prośbą, a nawet błaganiem, by to zrobił. Czy w końcu się ugnie? Czy upór ma sens? Czy kapitalizm zawsze jest bezduszny?

Siłą filmu „Takie jest życie” jest niejednoznaczność. Inspirowany prawdziwymi wydarzeniami obraz pokazuje, że nie zawsze podział ról na protagonistę i antagonistę jest jaskrawy i oczywisty. Nic tu nie jest czarno-białe. Każdy z bohaterów ma swoją perspektywę i motywację, i nie zawsze da się ją rozpatrywać jako dobrą i zła, słuszną i błędną, szlachetną i podłą. To istny miszmasz. Już od dawna, żaden film nie wypuścił mnie z sali kinowej, z tak wielkim znakiem zapytania nad głową. Myślałem o nim całą noc, nie mogąc wyciągnąć konkretnego wniosku. I może długo jeszcze nie wyciągnę. Bo ta historia została ze mną. Wciąż pracuje w mojej głowie i prowokuje do dyskusji. Z samym sobą i innymi widzami. I wciąż zastanawia…

Lepszego początku nowego sezonu nie mógłbym sobie wyobrazić. Obejrzyjcie „Takie jest życie”, gdy tylko nadarzy się okazja. Choć ostrzegam, że po seansie możecie wpadać na drzewa, latarnie i innych ludzi. Ale i tak polecam!

Tekst: Marcin Dębko, fot. Ewa Petelczyc

Przejdź do treści