Szybki rym do: „Instytutu snów”? – czapki z głów! O co chodzi? O to, co pokazała po raz pierwszy szerszemu gronu odbiorcy młodzieżowa, niezwykle ambitna, grupa teatralna „Bez Maski” działająca pod instruktorsko-reżyserską opieką Małgorzata Sienkiewicz w Sokólskim Ośrodku Kultury.
Na zakończenie sezonu artystycznego (22.06.26), w Kinie Sokół obejrzeliśmy spektakl pt. „Instytut snów”, którego punktem wyjścia była twórczość i krótki tragicznie zakończony życiorys znanej amerykańskiej pisarki i poetki tworzącej w nurcie konfesyjnym Sylvii Plath (1932-1963).
„Instytut snów” zabrał odbiorców do światów: jawy i snu, udało się to doskonale dzięki połączeniu teatru aktora z teatrem cieni, gdzie płynnie przeplatały dwa wymiary: realny oraz sennych marzeń (i koszmarów) rzucanych na ekran w formie sugestywnych sylwet.
Tytułowy „Instytut snów” odpowiadał za laboratoryjnie wygenerowane „cudowne” pigułki, które miały być remedium na trudną, bądź nudną codzienność, a zaprowadziły bohaterów do uzależnienia i totalnego upadku.
– W spektaklu pracowaliśmy też z cieniem odwróconym, aktorzy przed dużym ekranem grali zarówno obrazem, jak i swoim ciałem, widać było ich pracę i zaangażowanie, i to też budowało napięcie całości – zdradzała technikalia reżyserka Małgorzata Sienkiewicz.
Po premierze wicedyrektorka SOK-u Agnieszka Kozakiewicz dziękowała aktorom i reżyserce za kilkumiesięczną, wytężoną pracę nad sztuką i gratulowała efektu końcowego. Publika nie szczędziła braw.
Mamy nadzieję, że grupa „Bez Maski” po wakacjach wróci do grania spektaklu, bo koniecznie trzeba go zobaczyć.
fot. Wojciech Panow
























