DKF Fantom zamknął sezon obrazem „Hamnet”

19 cze 2026

Spieszmy się uczęszczać na DKF – tak szybko ma przerwę.
Nawiązanie do przemijania w pierwszym zdaniu nie jest przypadkowe, gdyż ostatnim filmem, jaki obejrzeliśmy w tym sezonie w Kino SOKÓŁ w Sokółce był „Hamnet” (skojarzenie z „Hamletem” jak najbardziej słuszne) w reżyserii Chloe Zhao („Nomadland”, „Jeździec”), czyli historia o… jeszcze nie powiem. To za chwilę.
Zacznijmy od tego, że prezeska Krystyna Kostera, żegnając widzów na czas wakacji zadeklarowała powrót z mniejszym ciężarem gatunkowym. Bo i „Hamnet” do najłatwiejszych filmów nie należał. Przed projekcją, w jego arkana wprowadził nas Dominik Sołowiej, znany sokólskiej publiczności prelegent. Mówił o deszczu nagród, jaki spadł na obraz, o polskich akcentach przy jego produkcji, o przemilczanej roli kobiet w historii, oraz o szerszej perspektywie na jedno z najgłośniejszych dzieł Williama Shakespeare’a. Po prelekcji nastąpił pokaz.
Myślę, że sprowadzenie „Hamneta” jedynie do wycinku biografii sławnego pisarza, byłoby niewybaczalnym spłaszczeniem tej przejmującej opowieści. Podobnie jak skupienie się jedynie na jego żonie Agnes (w tej roli fenomenalna, nagrodzona Oscarem Jessie Buckley, znana DKF-owiczom z filmu „Wredne liściki”), choć to z jej perspektywy śledzimy akcję. Treść przewodnią stanowią oczywiście losy rodziny Shakespeare, wraz z tragicznym epizodem w jej kronice, ale „Hamnet” jest czymś więcej. To misternie skonstruowana i mistrzowsko wykonana instrukcja radzenia sobie z żałobą. Ten film pokazuje jak przepracować trudne emocje, traumy i ciężkie doświadczenia. Kończy się w idealnym momencie, ale nie pozostawia złudzeń, że życie po życiu istnieje – jeszcze tu – na Ziemi. Wzrusza do łez. Wystarczy powiedzieć, że większość ludzi, ocierała je wychodząc z kina. Łącznie ze mną, z tym, że ja, jako samiec Alfa, poryczałem się dopiero, gdy nabrałem pewności, że nikt mnie nie widzi. Lepszego zakończenia sezonu nie mogę sobie wyobrazić. Pani Krystyno – dziękuję!
I przypominam, że z DKF-em widzimy się ponownie we wrześniu. Już nie mogę się doczekać!


Słowo: Marcin Dębko, obraz: Ewa Petelczyc

Przejdź do treści